Jak działa na nas reklama?
Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak działa na nas reklama.
Ludzie występujący w reklamie są szczęśliwi, uśmiechnięci, zadowoleni i nie mają żadnych trosk, zmartwień, problemów. Ich życie jest idealne, maja dwójkę dzieci, duży dom, najdroższy samochód, psa i kota. Żyją beztrosko, dzięki temu, że piją Actimel/ karotkę/ jedzą płatki itp. Patrząc na nich, zazdrościmy im beztroski. Widząc ich uśmiechnięte buzie i szczęście w oczach, zaczynamy wierzyć, że nasze życie tez stanie się lepsze jeśli kupimy np. Toffifee i poczęstujemy nim naszych bliskich. Mamy cicha nadzieję, że może dzięki temu pogodzimy się z nimi i będziemy tworzyć szczęśliwa rodzinkę, jak z obrazka. Myślimy, że paczka czekoladek załatwi sprawę. Reklama się kończy, po niej jest następna, tym razem vizir, który wypierze nawet najbardziej brudne skarpetki. Przypominamy sobie, że właśnie skończył nam się proszek i trzeba iść na zakupy, kupić tez coś, do jedzenia, a tu właśnie reklamują parówki. Mimowolnie chłoniemy treść reklamy.
Czas nas nagli, wyłączamy telewizor i jedziemy do marketu. Wędrujemy między półkami i co widzimy? Toffifee jest w promocji, teraz tylko jedyne 9. 99, w przypływie radości nie zauważamy, że wcześniej kosztowało 10. 99 i zaoszczędzimy tylko złotówkę. Wkładając do koszyka jedno opakowanie, zastanawiamy się, a może by tak wziąć jeszcze jedno opakowanie i pojechać z nim do siostry, z którą jesteśmy pokłóceni. Przypominamy sobie hasło reklamowe: „zabawa tkwi w Toffifee. To utwierdza nas w przekonaniu, ze dobrze robimy, wkładamy czekoladki do wózka. Idziemy dalej, na stoisko mięsne, dziwnym trafem parówki Jedynki są przecenione. Przypominamy sobie, ze to te parówki z wyższej półki. które widzieliśmy w reklamie, czujemy się, jak Bogowie, kupując je, czujemy się wyróżnieni, bo to nie byle jakie parówki, tylko najlepsze na rynku. Niestety zapominamy, że wszystkie parówki mają w składzie to samo, a płacimy tylko za markę.
Regal dalej znajduje się stoisko z chemią i …. Co widzimy? To niewiarygodne! Vizir też jest przeceniony, kosztuje dzisiaj tylko 24. 99. Musimy go mieć. To najlepszy proszek na rynku i dopiera nawet czarne skarpetki a nasze dzieci uwielbiają biegać na boso i zupełnie nie przejmują się tym, ze później trudno doprać brudne skarpetki. Na szczęście mamy już w wózku vizir, to koniec naszych problemów z praniem. Teraz dzieci mogą biegać na boso ile chcą, sprawia im to tyle radości.
Oj, co to za odgłos? To nasz żołądek domaga się jedzenia, no tak od śniadania minęło już trochę czasu. Kierujemy się więc na dział spożywczy, konkretnie na dział owoców. Wszystkie są takie świeże, kolorowe, aż chciałoby się zjeść. Ogromny banner nad owocami głosi: promocja, banany tylko 1.99, co prawda, nie lubimy bananów, ale co tam, jest promocja, grzech nie kupić.
Następnie kierujemy się w stronę stoiska z wędlinami, bo w lodówce pustki, a coś jeść trzeba.
Jaka reklamę szynki ostatnio oglądaliśmy? A, już wiemy, szynka Sokołów, wędzona tradycyjnie i przyprawiana ziołami, aż ślinka cieknie. Prosimy o nią, cena powala , ale dobra jakość kosztuje, a my nie będziemy jeść byle czego. Czy to już koniec zakupów? Dobrze by było. Niestety, życie nie jest takie piękne. Jest z nami dziecko, do tej pory grzecznie chodziło między regałami, nawet podawało nam produkty do wózka więc należy mu się jakaś nagroda. Jako dobry rodzic, pozwalamy mu wybrać sobie jakąś zabawkę. I tu się zaczyna zabawa. Nasza pociecha idzie do działu z zabawkami, wybiera najdroższa zabawkę, którą oczywiście widziała w reklamie. Jako dobry rodzić nie możesz odmówić dziecku i z ciężkim sercem płacisz za zabawkę, solennie obiecując sobie, ze ograniczysz dziecku telewizje. Rachunek? Bardzo wysoki, te wszystkie promocje w rzeczywistości słono kosztują.
Wniosek z tego jeden: kieruj się własnym rozumem, a nie tym, co widzisz w reklamie

Podobne artykuły:
